Drugi już raz sięgam do twórczości Wiktora Gomulickiego. Pierwszy raz skłoniła mnie do tego nostalgiczna pamięć o lekturze z czasu podstawówki (lekturze, która od dawno już obowiązkową nie jest, a chyba i z list lektur nieobowiązkowych też zniknęła), czyli o 'Wspomnieniach niebieskiego mundurka". Tym razem do dorobku Gomulickiego wróciłem wiedząc już, że mogę liczyć na solidny warsztat tego autora i na niegłupią treść.
I przyznam, że mam po 'Mieczu i łokciu' wrażenia mieszane, na co najmniej dwóch poziomach. Bez zastrzeżeń pozostawiam warsztat pisarski. Wielu współczesnych mogłoby (i powinno) uczyć się, jak pisać, analizując Gomulickiego. To dla mnie nie budzi wątpliwości. Ale...
Po pierwsze - narracja historyczna. W 'Mieczu i łokciu' sięga autor do pierwszej połowy XVII wieku, do czasów, w który zmierzchać zaczyna "wiek złoty". Był Gomulicki nieodrodnym synem swoich czasów, więc nic dziwnego, że na sarmatyzm patrzył co najmniej nieufnie. Przyjął dokładnie to samo podejście, jakie przyjął Jasienica. Zaakceptował dominujący ówcześnie, ale przecież nie jedyny wśród historyków i historiografów, pogląd o wstecznictwie szlachty, o fanatycznej dewocji Zygmunta III Wazy, o kontrastującej z mierzwą szlachecką błyszczącej cnocie stanów niższych. I choć mnie osobiście ta narracja historyczna razi i (wybaczcie) zniesmacza, to uznałbym, że pisarz ma prawo kreować taką opowieść, jaką chce, dopóki robi to dobrze. Z tym, że Gomulickiemu się to nie udało. Król jest "woskową kukłą na sznurkach jezuitów", i z tego obrazu w powieści nic nie wynika. Poza "gębą" nie ma konsekwencji - choćby zmyślonych albo nagiętych do tezy. Szlachta to warchoły, złodzieje i przestępcy, a jednak do stanu szlacheckiego aspiruje świetlany bohater, mieszczanin.
Po drugie - akcja. Cała ta powieść bardzo obiecująco się rozkręca. Mamy dobrze zarysowanych adwersarzy. Mamy postać, w której łatwo doszukać się elementu magiczno-fantastycznego. Mamy w końcu sprężynę losów głównych postaci napiętą do granic.... I to się nam wszystko rozłazi bez kulminacji, bez poczucia spełnienia, i w końcu także bez happy endu (choć z tym ostatnim można dyskutować).
Zapraszam do posłuchania. Zapraszam do niezgadzania się ze mną :)
https://ramoty.poczytajmimako.pl/index.php?dir=Mako%20czyta%20ramoty/&file=Gomulicki%20-%20Miecz%20i%20%C5%82okie%C4%87.zip
https://mega.nz/file/7BAy2SaQ#DRRxoprx9GDFgKfTUFblT98QvLZkTgOv0QGkFtAjYDo